poniedziałek, 23 marca 2015

Hydrozagadka.....co to jest?

W warsztacie nuda.....nic mądrego nie robię tylko po 4 razy rozbieram to co u innych jest dobrze za pierwszym razem.....ale nie skarżę się tylko tłumaczę  dlaczego nic nowego nie było na blogu...
Pomału kończę to co dawno skończyć powinienem, więc na wokandę wejdą nowe tematy.
A dziś dla zabicia nudy HYDROZAGADKA co to jest za motor? Zagadka dość łatwa bo nie wiele jest 4ro-cylindrówek.....
















wtorek, 17 marca 2015

Nuda....


Nic ciekawego się nie dzieje, co stało miesiąc temu, czy nawet dwa to dalej stoi, te same projekty.....walczymy z cieknącymi kranikami, nie działającymi gaźnikami, linkami, licznikami i wszystkim co powinno działać a nie działa.....
Niemniej jednak już nie możemy się doczekać kiedy oczyścimy warsztat ze staroci, tzn starych projektów i zaczniemy nowe. Ale nie jest tak że nic w tym kierunku nie robimy, w wolnej chwili posegregowaliśmy skrzynie i kartony z "drugiego transportu duńskiego", gdzie była cała masa śrub, nakrętek i innych drobiazgów. Przygotowanie tych śrub do cynkowania zajęło 1.5 dnia.... każda została wyszczotkowana, gwint wyczyszczony, skaleczenia zaklepane i opiłowane. Wśród typowych śrub RIBE Verbus, Kamax, znalazłem nową markę Knipping...człowiek uczy się całe życie......





Pomału też myślimy o projektach z antresoli, chciałbym żeby "na zakładkę" zazębiły się z aktualnymi. Przy okazji spawania aluminium dorobiłem w korpusie silnika BMW 51/2 ułamane ucho mocujące. Przy najbliższej okazji blok trafi do piaskowania z resztek bezbarwnego lakieru czy czegoś innego, którym został kiedyś pokryty, a następnie odbędzie proces szkiełkowania....dla satynowego połysku.

blok pomału odzyskuje pełnosprawność, na razie mechanicznie, a niedługo i wizualnie.

po opiłowaniu i piaskowaniu nie będzie śladu po naprawie

ktoś "wyłupał" całkiem duży kawałek 

piątek, 13 marca 2015

BMW R51/2 - Kapsuła czasu.....

Dziś Grzegorz przy okazji uszczelniania skrzyni biegów odkrył Kapsułę czasu....Na wewnętrznej stronie wybieraka skrzyni odkrył napis STIG Jensen....Po wygooglowaniu okazało się że ro Duński dealer samochodów i motocykli... Moim zdaniem lepiej żeby na tej skrzyni się nie podpisywał, bo się nie popisał....
http://www.sj-automobiler.dk/


BMW pomału zaczyna przypominać motocykl.


Ja pomierzyłem pasowania zaworów i prowadnic w KS-ie. Przy okazji rozebranej głowicy skorygowałem niepotrzebne progi po obróbce gniazd zaworowych... Dzięki temu przepływ przez gniazdo-zawór będzie bardziej laminarny....niby nic ale zawsze to coś....



czwartek, 12 marca 2015

BMW R51/2 - renowacja po Duńsku....

W pierwszym wrażeniu pierwszy powojenny model BMW R51/2 nas oczarował. Beemka dostała też przydomek "ślicznotka". Jedyne co miałem poprawić to szparunki, zerwać festyniarskie taśmy i zrobić Hand Made by MC. Jednak im dalej w las tym więcej drzew....po dokładniejszych oględzinach doszliśmy do wniosku że w zasadzie przydało by się lakierowanie błotników i zbiornika....Każdy kto oglądał "51" odruchowo tykał nierówności wokół wlewu paliwa....coś z tym trzeba było zrobić. Tak samo tylny zawias, rozdziawiał się i nie trzymał linii błotnika....po zatem nie zgrywały się krawędzie...szkoda było robić na tym szparunki. Decyzja - malujemy. Zrzuciliśmy oblachowanie które trafiło do firmy Autokamil.
W międzyczasie chciałem założyć zgodne z rocznikiem i katalogiem gaźniki BING 1/22/29 (lewy) i 1/22/30 (prawy). Miałem je tylko przykręcić a straciłem nad nimi 1,5 dnia. Powierzchnia króćca standardowo krzywa - na pewno musiały te gaźniki ssać lewe powietrze.... Następnie zaworki paliwowe które nie trzymały paliwa, na koniec okazało się że brakuje gwintów w komorach pływakowych,.... Powyprowadzałem wszystkie powierzchnie, poczyściłem, osady rozpuściłem itd, itd... motocykl teoretycznie ładny szkoda było zakładać gaźniki ze starymi śrubami , sprężynkami i całą odkręcalną drobnicą...Wykręciłem co się dało i zawiozłem do galwanizerni.....30km tam i spowrotem + 30km odbiór, a czas leciał.....Zmontowałem wsio do kupy i założyłem do motocykla.....okazało się że linki nie pasują długością....skracanie, mierzenie, lutowanie,.....  Ale nic to bo motocykl na właściwych gaźnikach zaczął pracować poprawnie od przysłowiowego kopa.
Motocykl został wyremontowany w Danii. Pomimo że renowacja nie była dawno to już po pierwszym kilometrze jazdy spuchły osłony lasek popychaczy i spadły odsłaniając hasające w rytm wałka rozrządu laski. Pozatem, na postoju motocykl znaczył teren kroplą oleju spod cylindrów i miski olejowej. Żeby wymienić uszczelnienia lasek popychaczy trzeba zdjąć głowice i cylindry. Przy okazji lakierując cylindry.
Złożyliśmy silnik do kupy, jednak po dniu postoju znów na misce olejowej pojawiła się kropla oleju.....zaczęliśmy się przyglądać i wyszło że olej kapie z połączenia silnika i skrzyni, diagnoza była prosta - uszczelniacz wału.... Żeby do niego się dostać trzeba już więcej zachodu.... wyjąć koło, dyfer, wał napędowy, skrzynię, odkręcić sprzęgło, zdjąć koło zamachowe. Poprawiłem też powierzchnię ślizgową pod uszczelniacz....na wżerach długo by nie pochodził....
Im dalej w las, tym więcej drzew.....Po dalszych oględzinach okazało się że każde uszczelnienie w skrzyni przecieka oraz każda śruba i wkręt są mokre w oleju... Rozbiórka i wymiana uszczelnień....a w zasadzie oryginalnych "filcringów" które ktoś zostawił. Ja rozumiem ortodoksyjne dbanie o każdy oryginalny szczegół, ale w tym wypadku uważam to za zwykły przejaw lenistwa, Ktoś zostawił 60 letnie oryginalne filcowe uszczelniacze, a za to, co drugą śrubę Verbus'a zastąpił współczesnym odpowiednikiem...... na szczęście od wewnętrznej strony skrzyni co nie jest powszechnie widoczne.
Otworzyliśmy skrzynię  która okazała się w bardzo dobrym stanie....Wymieniliśmy wszystkie uszczelki, i uszczelniacze....Konieczna była też wizyta u tokarza żeby zabielił powierzchnię pod uszczelniacz na zabieraku wału napędowego.... i pogłębił w dekielku kopniaka miejsce na uszczelniacz.
Tyle wszystko to trwało że zdążyły przyjechać blachy od lakiernika. Zabrałem się za szparunki.....
Zmieniłem też schemat lakierowania. Motocykl przyjechał z "wąskim" szparunkiem przedniego błotnika. Tzn paski biegły po "górze" błotnika, czyniąc go wizualnie węższym. Takie malowanie jest charakterystyczne dla późniejszych lat produkcji oraz dla wersji R51/3, a że motocykl jest z roku 1950 postanowiłem wrócić do oryginału. Szparunek wykonałem wzdłuż krawędzi błotnika tak jak na oryginalnych fotografiach. Schemat malowania szparunku jest prosty 1/4 cala od krawędzi 5mm szeroki pasek, 3mm przerwa i 2mm wąski - w sumie 10mm.
W zasadzie wszystko jest gotowe  Dziś założymy oblachowanie i mechanikę jak nic nie "wylezie" to motocykl do weekendu powinien przypominać beemkę.
Ten motor to kolejny przykład tylko sam nie wiem czego. Czy braku wiedzy, strachu przed rozłożeniem i wymianą uszczelnień w silniku/skrzyni, czy może "renowacja" na handel. Jak widać  nie tylko w Polsce są "dobrzy" fachowcy. "będziesz Pan zadowolony".
Nie lubię takich poprawek, bo teoretycznie naprawiasz/uszczelniasz jedno miejsce a cieknie z drugiego...
niby naprawiasz a za chwilę wyłazi coś jeszcze i efekt jest taki jakbyś wogóle nie naprawiał. Olej się lał tak dalej się leje....tyle ze z drugiego miejsca tyle że cieknie tą samą stróżką.
Spełniełem też Grzegorza marzenie, załatwiłem mu przeserwisowanie Ducati 848 Evo z 2013roku. W limitowanej wersji nalowanej w czarnym macie. Motocykl ładny, typowo włoskia finezja i konstrukcyjne smaczki. Ale po "okrążeniu testowym" jego zachwyt tym motocyklem pękł jak bańka mydlana....nie wnikałem do końca dlaczego....
Gdybym nie wiedział że motocykl ma przejechane 1000mil porzebiegu to bym nie uwierzył. Praca silnika na rozrządzie desmodromicznym nie jest szczytem moich oczekiwań dla nowego motocykla.... ale widocznie ten typ tak ma...
BMW R51/2 '50 "ślicznotka"

diabeł tkwi w szczegółach, naklejane szparunki i "koślawe" krawędzie

po korekcie

przednia płetwa też wymagała korekt.

finalnie okazało się że nie tylko miska cieknie ale i uszczelniacz na wale.

"olejowa kąpiel"


uszczelka.....


widok z bliska

filc ringi AD1950

srebrny silikon? chyba bardziej srebrna farba


powierzchnia pod uszcelniacz....jeśli wogóle byłoby szczelnie, to tylko na chwilę.....
widać resztki sreberka zamiast chromu

po korekcie jest trochę lepiej

zbiornik BMW R51/2 nie pasuje do R69S

malowanie zgodne z rocznikiem....dolny błotnik to WSK - pierwszy raz jestem zadowolony ze swoich szparunków

ze "ślicznotki" mało pozostało.....

ale będzie pan zadowolony

Ducati 848 Evo 2013 - limited black edition...

ktoś powiedział... "jakbyś się na nim urodził" .....ale to nie moja bajka, nawet się nie przejechałem....
2 letnie Ducati czy najszybsze przedwojenne BMW R66 do remontu? - obydwa w tej samej cenie.....trudny wybór.... 


wtorek, 10 marca 2015

TSB-20 - mam i ja....kolejne spełnione marzenie...

Dokładnie chodzi o tokarkę TSB 20 która od dziś zamieszkała w MC. Jest to jedna z najlepszych małych tokarek dobrej starej produkcji. I chodź jej stan wizualny pozostawia wiele do życzenia to mechanicznie jest doskonała. Znam historię tej maszyny od praktycznie 20 lat, i nigdy nie pracowała w charakterze tokarki a jedynie polerki. W uchwyt tokarski montowane były stalowe pręty i polerowane do połysku. Suport narzędziowy stał nie ruszany, dzięki temu prowadnice są w bardzo dobrej kondycji.
Mając wolną godzinę zacząłem rozbierać tokarkę "do gołego" łoża... plan jest taki żeby przywrócić jej fabryczne parametry i wygląd. Tym zajmować się ma w "wolnych chwilach" Grzegorz.
A ja ogarniam Zundappa i "51"
Po ostatnich wydarzeniach z Zundappem miałem "mały kryzys twórczy" który już się skończył. A wręcz zaowocował burzliwe natchnienie które z mojej głowy przeleję na "papier".
Pozdrawiam Uć.
ekspedycja dotarła

....jeszcze kawałek...

wizualnie szału nie robi, dupy nie urywa....narazie.... od strony mechanicznej to praktycznie dziewica...


skrzynka prędkości w bardzo dobrym stanie....kompleksowo wymienię łożyska w całej tokarce...

n-dziestoletnia warstwa brudu na prowadnicach, które wydają mi się że są w bardzo dobrym stanie.

suportu już nie ma..

czwartek, 5 marca 2015

Zundapp - to jeszcze nie koniec.....

Śnieg z dróg stopniał, asfalt wysechł czem prędzej dosiadłem "cymbała" tym bardziej że za 2 dni ma być w Krakowie dobrze byłoby chociaż trochę polatać. No to se polatałem.... 10km.
Motor przyspiesza wybornie, wydechy robią miły nie męczący basik, szczególnie w zakresie średnich obrotów, żadnej czkawki, dojeżdżam do świateł hamuję, wyczuwam drobne luzy na łożysku kierownicy. Przedni hamulec po niedzielnej jeździe poprawiłem, jest bez porównania lepiej być może luzy w kierownicy potęgują uczucie szarpania przy hamowaniu.... do dokręcenia łożysko. Jadę dalej przyspieszam hamuję, skręcam - jest dobrze. Jadę dalej, zerkam na kontrolkę ładowania coś pobłyskuje żeby na najbliższych światłach rozbłysnąć pełnią światła....zawijam do warsztatu.
Umówiłem się z fachowcem który regenerował i ustawiał regulator napięcia. Winny okazał się wyłącznik wsteczny który pod wpływem temperatury zadziałał jak bimetal.
Wystarczyła regulacja, podgrzanie opalarką regulatora żeby zasymulować gorący silnik i już wydaje się ok.

Rozrząd w zundappach nie należy do najcichszych. Jednak chciałem żeby "mój" silnik był "szumiący", na przekór wszystkim. W głowicach oryginalne zostały tylko korpusy.... Wszystko zrobione lepiej niż w oryginale. Chyba z 6 razy regulowałem luzy ustawiając je w różnych położeniach wałka  rozrządu. Doszedłem do zadowalających efektów. Klawiatury zaczęły pracować cicho.
Po powrocie z przejażdżki testowej jakoś znów "góra" silnika pracowała niezadawalająco. Elaktryk robił swoje a ja zdjąłem pokrywki klawiatur...silnik pracował gdy nagle słyszę łomot....natychmiast go zgasiłem.
chwytam dźwigienkę wydechową luz na 5mm. Co jest? połamała się laska popychacza? przyglądam sie i widzę wciśnięty zawór - podważam śrubokrętem  pstryk wyskoczył....zawiesił się.....
"no i jak tu sie nie wqrw....mam" jak śpiewał Liroy.....
Ja złośliwy nie jestem ale czuję że napiszę artykuł o tych "profesjonalistach" z 30 letnim doświadczeniem,  którzy robią z klientów  frajerów.... W moim wykonaniu nie będzie to tylko czcza gadka bo ja mam wszystko pomierzone średnicówkami, mikrometrami, obfotografowane,.... zaznaczone ich knoty i spapraną robotę.. Trzymałem te "argumenty" na specjalną okazję, i chyba to właśnie jest ten moment, niech się wszyscy dowiedzą bo już mnie krew zalewa z tym co się dzieje z tym motorem....a on jeszcze nie zaczął jeździć.....
Potwierdza się to że czego nie sprawdzę jest zjeb... głowice oglądałem rozpiąłem zawory....obejrzałem. Mierzyć mi się nie chciało, bo i tak się niektórzy ze mnie śmieją że laboratorium z warsztatu urządzam....zacierający się zawór to jest przykład dlaczego działam wg laboratoryjnych procedur....bo ja mam takie szczęście że jak się coś może zepsuć to się zepsuje....
Jutro dzwonię do fachowców co robili głowice....zobaczymy co wymyślą na wytłumaczenie....albo wyjdą z tego z twarzą, albo się wszyscy dowiedzą.... W głowie mam nawet nagówek : "Zundapp - prawdziwa historia"....

Zundapp KS601EL - Tabliczka zaczęła tabliczka skończyła....

Jak Alfa i Omega - tak jest zawsze początek i koniec....W przypadku Zundappa KS601 składanie zacząłem od tabliczki znamionowej a skończyłem na tabliczce firmowej MC... Dosłownie. Tabliczka MC to ostatni element który był na naszej check liście do zrobienia....WRESZCIE.....
Chociaż parokrotnie byłem na krawędzi to udało się....z efektu jestem zadowolony, myślę że właścilel też będzie....I chociaż nie myślałem że to powiem to motocykl obarczony jest jakąś klątwą... Jak całą zimę nie było śniegu tak na sam koniec napadał....Właśnie wtedy kiedy z  ostawiłem sobie kilka dni na objeżdżenie sprzęta, w niedzielę zatankowałem zbiornik paliwa do pełna.....a tu deszcz zmusił mnie do zjechania do warszatatu....i tak do dzisiaj kiedy rano spadł śnieg...... no żesz k...wa. Prognozy zapowiadają zimę do końca tygodnia, czyli do momentu kiedy mam oddać motocykl....Chociaż rozsądek podpowiada mi żeby wyjazd odciągnąć o kilka dni i objeździć sprzęt to szczerze chciałbym się już tego motoru wyzbyć....ta chwila to będzie przysłowiowe katarzis... oczyszczenie garażu pod względem miejsca i mojej głowy z zundappowych problemów....
Tabliczka zaczęła 

tabliczka skończyła....

zajęła miejsce na tylnym błotniku

"na krawędzi"....

po 13 miesiącach z ulgą wypowiadam to szerokiej drogi - GOTOWY.