wtorek, 13 stycznia 2015

Motors Creator - Wreszcie....

....skończyły się święta, skończyła się reorganizacja warsztatu i przyszedł czas na pracę. (Nie wiem co ze mną jest, każdy normalny człowiek pracy cieszy się z czasu wolnego, Czy ja jestem pracoholikiem?, czy jakaś inna choroba mnie dopadła, ale najlepiej lubię wypoczywać podczas pracy....dzień bez warsztatu jest jakiś nijaki....choroba to czy jakieś inne licho?!???)
Wreszcie dziś mogliśmy efektywnie popracować, i co najważniejsze są efekty tej pracy.

Na pierwszy ogień poszła rama z BMW R68. Do niej mieliśmy zamocować pałąk tylnego błotnika z uchwytem. Jak motocykl był jeszcze w jednym kawałku  uwidoczniło się że poprzeczka uchwytu jest pod niewłaściwym kątem... A że pałąk ma być chromowany trzeba to poprawić przed wysyłką do galawanizerni. Właśnie ten pałąk nas blokował przed odesłaniem elementów.
Najpierw naciąłem krawędzie poprzeczki dla łatwiejszego wygięcia (myśląc że to wystarczy), jednak gdy kąt już idealnie pasował do płaszczyzny błotnika okazało się że dolne mocowanie nie jest do końca włożone. Trzeba było odciąć poprzeczkę, przykręcić ją w odpowiednie miejsce na błotniku, wsunąć pałąk do końca w dolne mocowanie i w takiej pozycji zespawać pałąk z poprzeczką. Trzeba było też podciąć kawałek rurki z pałąka, ponieważ była w kolizji z mocowaniem błotnika. Po korekcie wszystko wydaje się być ok. Spawanie zostawiłem na jutro rano. Chciałem na to spojrzeć "świeżym" spojrzeniem.
widać ile brakuje żeby otwory się pokryły. Konieczna była zmiana kąta pałąka.

tutaj widać kolizję pałąka z mocowaniem błotnika

otwory powinny się pokrywać.....

kolizja wsporników, jeden zachodzi na drugi.

poprzeczkę też trzeba przyspawać 10 mm wyżej.


Rozcięliśmy  też zbiornik z R68. Trzeba  poprawić niemiecką robotę.... Widać że ktoś wyciął kawał blachy z mocowaniem gum i na ich miejsce wspawał ohydną wstawkę.... Trzeba to jeszcze raz wyciąć i zrobić porządnie, po zatem trzeba wyklepać ślady po przygodach..... jakich pełno na tym zbiorniku....no i oczywiście blachy mocujące gumy, jak było w oryginale. Po zatem w środku zalega popękana czerwona farba uszczelniająca zbiornik po "naprawie".
kolejna "trepanacja" na moim koncie...

 to było widać po piaskowaniu, ....a to ...

widok z wnętrza

płaty farby uszczelniającej zbiornik



Drugim tematem jaki równolegle ciągniemy to Monet Goyon S6V.
Rama trafiła na stół montażowy, jak i reszta pomalowanych elementów....Silnik rozebrany, umyty, czeka jutro na szkiełkowanie. lagi zawiezione do szlifowania, Wał wrócił z regeneracji pomimo że w pierwszym zamyśle nie miał być robiony. Ze względu że miał być to projekt EKO. Jednak doszedłem do wniosku że ŻADEN pojazd nie wyjedzie od nas "niedorobiony". Ktoś kto zapyta kto ten motor robił, raczej nie będzie pytał czy był to projekt EKO czy PROFI....będzie oceniał to co widzi.... dlatego ma być dobrze i już....albo wcale...
Poprawiliśmy też rurę wydechową która miała kilka wgnieceń. Zaspawaliśmy je i oszlifowaliśmy. Rura odzyskała fabryczny blask.... poza jej końcową częścią w której niedokręcony tłumik "wygryzł" kilka rowków. W pierwszym zamyśle miało to być zagładzone szlifowaniem, ponieważ uszkodzenia były z niewidocznej strony, jednak będąc u tokarza poprosiłem o wytoczenie 12cm końcówki którą wspawam w uszkodzone miejsce. Przy okazji wykorzystałem sprawdzony z zundappa patent na uszczelnienie rury i tłumika o-ringiem...
stara i nowa końcówka, widać co zrobił niedokręcony tłumik, widać że użytkownik musiał być "głuchy" bo to nie zrobiło się w czasie jednej jazdy.
taśma jest dla łatwiejszego cięcia. Pozwala prostopadle uciąć rurkę kątówką. 
W nowej końcówce zatoczyłem zamek żeby wszedł i ustawił końcówkę w rurze wydechowej.

spasowanie elementów....komar się nie prześlizgnie...

a tu już po spawaniu... po opiłowaniu spawu nawet ja nie wiem gdzie było miejsce łączenia.

to jeszcze przed spawaniem, ale rura jest bez żadnej wgniotki....fabryka....

"Przypatenciłem" też zębatkę napędową która nie miała zębów..... nie wiem jak motocykl jeździł bo pierwszy raz spotkałem się z takim dużym zużyciem......zębów w ogóle nie było.....
Konstrukcja zębatki jest dość problematyczna do odtworzenia ze względu na wielowypust który wymaga dłutowania.... Postanowiłem wykorzystać część starej zębatki z wielowypustem, stoczyć resztkę zebów i założyć wieniec zębaty z zębatki od  popularnej WSK. Moduł zębów, szerokość i liczba zębów jest identyczna. A przy tym jest tania.....14zł. Ze starą i nową zębatką udałem się do tokarza.....który od ręki wykonał usługę. Za dopasowanie zębatki starej i nowej w jedną oraz za wytoczenie rurki do wydechu zapłaciłem 50zł. Straciłem przy tym 2 roboczogodziny patrząc tokarzowi na ręce.....Czym prędzej muszę ściągnąć do warsztatu swoją tokarkę.....


niestety nie mam zdjęć jak wyglądała oryginalna zębatka....z której pozostał po stoczeniu tylko pierścień z wielowypustem. Poprawiłem też powierzchnie pod uszczelniacz.....na oryginalnej długo  by nie pożył

tyle zostało z oryginału... najważniejszy i najtrudniejszy do wykonania jest wielowypust...na nim najbardziej mi zależało.

po wstępnym unieruchomieniu spawami punktowymi. Spawanie było w szczękach imadła, żeby nic się nie przesunęło....
jeszcze trafi do cynkowania i gotowe.....na szczęście powierzchnia była nawęglana, dzieki zrobieniu fazki pod spaw, dotarłem do miękkiego, spawalnego materiału.
Na koniec zrobiliśmy roszady w warsztacie, R25/2 i 51/2 przygotowujemy do "oddania" klientom.... dlatego trafiły pod rękę....
Reasumując to był dobrze przepracowany dzień....


piątek, 9 stycznia 2015

Jak zbudować nadwozie....- kompendium wiedzy

Wszyscy co mnie trochę znają wiedzą że oprócz motocykli, moja druga pasja to blacha.....żeby nie powiedzieć blacharstwo....bo to by się mogło źle kojarzyć. I pomimo że do tej pory nic szczególnego nie zrobiłem to mam kilka fajnych maszyn i narzędzi niezbędnych przy pracach blacharskich. Stale śledzę fora "blacharzy" szczególnie amerykańskich oraz  filmiki na Youtub'ie. Dziś pokażę jedene z ciekawszych, można powiedzieć że te dwa filmiki to małe kompendium wiedzy jak zbudować nadwozie roadstera. Pomimo że filmiki pokazują nadwozia samochodów to użyte techniki można przełożyć na motocykle. W zasadzie w taki sposób były budowane pierwsze samochody, dziś niektóre techniki są przez większość blacharzy i lakierników  kompletnie nie znane.... moim zdaniem warto je przynajmniej raz obejrzeć. 



BMW R66 - oryginał czy falsyfikat....?

Znalezione przeze mnie we Francji BMW R66 okazało się składakiem R51 rama i R66 silnik.
Sprzedawane w Hollandii BMW R66 okazało się że ma silnik od M71...
Zapytanie właściciela czy "nasze" BMW nie ma ruskiego silnika....spowodowało u mnie myśl natrętną i poddało pod wątpliwość wiarygodność "66" tym bardziej że posiada ona ruskie numery....i gaźniki...
Ostatnio nie miałem czasu na głupoty, po zatem obiecałem sobie że nie zaczynam żadnego nowego projektu puki nie skończę czegoś zaczętego.
Niemniej jednak ciekawość zwyciężyła i dzisiaj po pracy :) poszedłem wieczorem do warsztatu. (fajnie jest w pracy zmęczyć się na tyle pasją żeby już się nie chciało się o niej myśleć w wolnym czasie:).
Miałem co prawda inne plany ale spontanicznie postanowiłem zajrzeć do "66".
Wyciągnąłem oryginalne koło, i dyfer który okazał się też oryginalny.

szczęki oryginał

Ruską skrzynię biegów,

i prawdopodobnie ruską  pokrywę aparatu zapłonowego bez sygnatur . Na pokrywie rozrządu znalazłem sygnatury 261...
ciekawiło mnie co jest pod nią. Zdjąłem ją z myślą że znajdę sygnatury bloku silnika, ale niestety nie. Pewnie są pod kołem zamachowym....
śruby powinny być takie same, nie dość że każda inna to jeszcze w różnym rozmiarze...ktoś nawet w jednej sześciokątnej naciął przecięcie na śrubokręt ....

Z koła zamachowego nie dałem rady wykręcić z niego śrub, połamałem końcówkę śrubokręta..... Blok silnika wydaje się oryginalny. Oznaczony "Y" na pokrywie rozrządu i korpusie silnika,
to samo oznaczenie znalazłem na pokrywie dyfra. Można więc domniemywać że to jest z jednego kawałka....właścicielowi nie pozostaje nic innego jak szukać oryginalnej skrzyni biegów.
Są też inne pocieszające wieści. Głowice są oryginalne oznaczone 266...,One jako pierwsze lubią ulegać uszkodzeniu w trakcie wywrotki, urywają się także mocowania klawiatur, tutaj jednak są  OK. Koszt oryginalnych głowic to 10 000zł (pojawiły się nawet ostatnio na allegro),
Cylindry są oryginalne, pokrywki zaworowe, co prawda jedna pęknięta ale do uratowania.

oryginalne dźwigienki zaworowe

Kto pamięta program MdM (Man do Materny, Materna do Mana) Prowadzony przez Wojciecha Mana i Krzysztofa Maternę. W programie tym, zawsze na koniec były Pajacyki. czyli śmieszne i absurdalne sytuacje, zdjęcia, ogłoszenia..... Dziś u mnie na koniec porcja takich PAJACYKÓW....

PAJACYKI

to jest trzonek zaworu....ktoś go podszlifował na szlifierce stołowej albo "kątówce"  
gwint w pokrywce zrobiony z "gwarancją kleju poxipolu".... tak samo jak przylgnie pod pokrywki zaworowe ktoś uzupełnił poxipolem.


..."pospawamy żeby się nie rozpadło przy sprzedaży" właściciel/użytkownik poprawi to sobie....
a jak nie, - to będzie musiał jeździć w reklamówce na bucie....żeby nie zachlapać go olejem z głowicy

substytut "segera" za max. 50 groszy.... Po co ktoś dał patent Seger'owi za wymyślenie pierścienia, jak można to miedzianym drutem zakręcić....
ale mechanik z góry dał oryginalne (każdy inny) a z dołu dał swój "patent", albo się wstydził, albo pomyślał "do góry nie poleci"....

czerwone korki oleju i kalamitki to punkty obsługi okresowej między innymi w motocyklach
tutaj ten korek oleju też jest czerwony ale z innego powodu....ktoś zaoszczędził na nowej podkładce uszczelniającej, posmarował gwint silikonem, a wyciśnięty nadmiar rozsmarował po łbie korka... piękne....

Do właściciela:
Pan się nie martwi.... damy radę, gorzej nie zrobimy :). Szukamy dobrej skrzyni i będzie dobrze....w końcu to najszybszy seryjny przedwojenny motocykl....i niech tak zostanie.





wtorek, 6 stycznia 2015

Motors Creator.... na nudę....

....panującą na blogu teoretycznie przez ostatnie 2 tygodnie nic nie poradzę....co drugi dzień jakieś święto....po zatem ciągle walczymy z bałaganem w warsztacie. Najważniejsze - antresola jest już skończona i niestety już wypełniona po brzegi.....ale to dobrze....to znaczy że należy się martwić o zdrowie, bo pracy jest dużo. Był pomysł żeby dorobić jeszcze kawałek antresoli ....ale szybko upadł....dlaczego? ponieważ doszliśmy do wniosku że jak już nic się nie mieści na antresoli, to trzeba zrobić miejsce kończąc i wypychając projekty. Prosty i genialny pomysł....


żółta szafka to przyszły wózek na spawarki
Odkąd kupiłem TIG'a obiecywałem sobie że zrobię wspólny wózek na obie spawarki. Aż żal było patrzeć jak stała jedna na drugiej.... W ramach porządku postanowiłem z tym zawalczyć. Chciałem wymyślić coś fajnego....miałem nawet wizję, ale poszedłem na łatwiznę i zaadaptowałem wózek po szafce na którą nie mogłem znaleźć miejsca. Podwozie szafki akurat miało wymiar jaki był mi potrzebny.
Założenie było takie że wózek ma się zmieścić pod nowy stół warsztatowy. Spawarki wchodzą na przysłowiowy włos. Problem to butle. aby zmieściły się pod warsztat muszą być max 3cm nad ziemią. Pora była późna, nie chciało mi się odkładać tej pracy na następny dzień....musiałem coś zaimprowizować.... żaden profil się nie zmieścił pod butlę tak żeby nie wystawała nad blat stołu. Wymyśliłem że przyspawam profil na sztorc i do jego spodu przyspawam blachę która miała być osłoną łańcucha do francuza. A żeby ciężar butli nie wyginał blachy wzmocnienie przyspawam nad blachą.....jak pomyślałem tak i zrobiłem.

Najpierw przyspawałem blachę do profilu...solidnie....dla estetyki i bezpieczeństwa BHP obciąłem rogi blachy. Wysokość podestu jest akurat na wysokości palców i kostki.... nie chciał bym stuknąć się o taki sterczący róg....
Podest i podwozie pospawałem w jedną całość... i miałem w planie przyspawanie zastrzału - wzmocnienia, ale przetestowałem solidność konstrukcji swoim ciężarem ciała i uznałem że zastrzał to przerost formy nad treścia..... Z szafki zdjąłem blat który założyłem na górę wózka i sprawdziłem jak całość mieści się pod stół.... weszło na styk. Musiałem jeszcze zdemontować podwozie z Migomatu bo kółka nie mieściły się w wózek. W tym celu musiałem rozebrać spawarkę żeby dostać się do śrub podwozia wewnątrz urządzenia....rozebrałem....złożyłem - spawarka nawet działa.


widok na podest butli, przy okazji go pomaluję i położę pod butle gumę

muszę jeszcze jakoś zapanować nad przewodami

wózek już z butlami, 
zmieścił się idealnie pod stół.

Zachęcony sukcesem wózka, postanowiłem zapanować nad chaosem panującym w skrzynce z tulejami do prasy.....znalezienie akurat  potrzebnej to droga przez mękę..to zajmuje czas....a że teraz muszę myśleć o wykorzystaniu efektywnie każdej minuty pracy, potrzebowałem znaleźć jakieś rozwiązanie....w korporacjach to się nazywa KAJZEN czy 5S..... :) a że MC nie chce ograniczać się tylko do małego garażyku to stosuje sprawdzone rozwiązania.
....stajnia Augiasza....o istnieniu niektórych tulejek w ogóle nie pamiętałem...
już kiedyś wymyśliłem że rozwiązaniem bałaganu wokół prasy będzie  zrobienie "jeża". Gdzieś, kiedyś wygrzebałem na złomie 20 prętów fi 10 o jednakowej długości....które ktoś zrobił jakby dokładnie na moje
potrzeby....Najpierw przyspawałem 9 prętów do profilu i wszystko to przyspawałem do prasy....ale gdy zapełniłem wszystkie 9 prętów, a w skrzynce jakby nic nie ubyło to postanowiłem przyspawać ich więcej....


....ja nie widzę różnicy ....żeby coś ubyło
I cała górna belka prasy zrobiła się jeżem....



Na pewno nie jest to rozwiązanie idealne bo lepiej gdyby tulejki były posegregowane rozmiarami byłoby łatwiej coś znaleźć, ale to już jest milowy krok w znalezieniu odpowiedniej....Wszystkie są na wysokości wzroku....starałem się je logicznie poukładać....zobaczymy jak to się sprawdzi.... Rozwiązanie to ma jeszcze jeden duży plus....tulejki nie zajmują miejsca.
W skrzynce pod prasą przeznaczonej na osprzęt prasy zostały same trzpienie....nawet wieko się zamknęło....nie pamiętam kiedy zrobiłem to ostatnim razem.

Powoli porządek wraca w szeregi warsztatu MC, co prawda widoczny układ "mebli" jeszcze ulegnie małej zmianie za radą Krzysztofa...ale już myślę że za dzień góra 2 wrócimy do efektywnej pracy...

sobota, 3 stycznia 2015

Motors Creator - Nowy Rok - nowy rozdział.....

....jak na razie zrobiliśmy niezły burdel....ale tylko po to żeby zrobić porządek.... Jutro zamieszczę opis co jak i dlaczego. Oraz plany i zmiany jakie zaszły z początkiem 2015 roku.
a na razie wygląda to tak:

"lewa" antresola to dopiero jedno piętro....


Nowy Rok powstał prawdopodobnie po to żeby ludzie robili podsumowania starego roku i plany na nowy rok.
Ja tego nie lubię....aczkolwiek trudno się przed tym obronić....
Z końcem 2014 roku zakończyłem także okres 9 letniej pracy zawodowej.....ciepłej posady, w ciepłym biurze, przy ekranie komputera. To co z niej wyniosłem to obcowanie z towarzystwem maszyn CNC, szybkim prototypowaniem i wszystkim co się wiąże z działem RnD.
Od 2015 roku w całości poświęcam się zabytkowym motocyklom....zobaczymy co z tego wyjdzie....

Z początkiem roku 2015 szeregi MotorsCreator zasilił też Grzegorz. Dzięki jego pomocy projekty będą szybciej "rotować". Mam nadzieję że praca  w MC będzie   przyjemnością, a nie obowiązkiem... Ze swojej strony gwarantuję pomoc i pracę w "młodym" kreatywnym zespole. :) hehe

Plany
W związku ze zmianą organizacji pracy, zmuszeni byliśmy przeorganizować warsztat tak, żeby wszystkim lepiej się pracowało. Jesteśmy w trakcie małego przemeblowania. Miejsca jest mało, projektów czekających w kolejce dużo, więc musieliśmy gdzieś to wszystko upchnąć, żeby się nie potykać. Powstał pomysł antresoli, przyszedł Krzysztof i zburzył koncepcję, powiedział że jedna antresola to będzie za mało, dlatego zrobiliśmy 2 piętra....:) zdjęcia niebawem.
Mam nadzieję że po reorganizacji uda się też gdzieś upchnąć małą tokarkę....która już czeka na przywiezienie. Tokarka to następne spełnione marzenie. Pomimo że jest mała powinna załatwiać 80%  tematów tokarskich. Docelowo mam w planach większą, ale na razie uznałem że mała "stołowa" tokarka będzie dobra. Po zakupie dużej tokarki obydwie będą się doskonale uzupełniać...
Patrząc po planach ile by nie było miejsca to zawsze  będzie za mało.... chodzi mi po głowie zmiana lokalu na większy....ale to na razie plany... na ten czas musi wystarczyć ten co jest.

Motocykle....
W pierwszej kolejności DOKOŃCZENIE Zundappa Elastika. Problem z jego skończeniem jest taki że gdzieś zapodziałem zabierak dyfra......skutecznie to blokuje koniec projektu. Jak się nie znajdzie po zrobieniu porządku będę musiał dorobić.

W najbliższym czasie na drobne poprawki autorskie wjeżdża R51/2 na którym jeździłem i wyszły drobne niedociągnięcia.... cieknący olej. Do poprawy idzie też powłoka lakiernicza i szparunki naklejane zamieniam na ręczne by Konrad Bagnowski.

Równolegle "w pracach w toku" są BMW R68, R69S to najbliższe "grube" projekty.
Po nich planuję R51 i może R51RS.... później 3 indiany, K800, KS600, KS500, K350, Junaki, Osa, Sokół 600.....

Zwiększenie mocy przerobowych pozwoli zabrać się za skończenie Monet Goyona 125. Lada dzień powinien wrócić wał z regeneracji z Poznania. To pozwoli złożyć silnik. A za nim całą resztę...

Podobnie maleństwo pod nazwą SACHS 98. Wał wraca z regeneracji, cylinder na nowo się szlifuje w Poznaniu, dysze do gaźnika jadą z Niemiec.

Z zaczętych tematów to także MZ Jaskółka.... i Jawa Perak.

Zobaczymy jaki będzie przerób, jako tematy "w tle" czekają 2xM72 i dkw SB250

Teoretycznie ze zwiększeniem mocy przerobowych nieśmiało myślę o swoich motocyklach BMW R35 i Francuzie - Koehler- Escoffierze....chciałbym żeby był wizytówką warsztatu. Jednocześnie chciałbym mieć jakiś  motocykl do jazdy.....może jakiegoś youngtimera bmw....

Planuję także rozwój firmy.... chciałbym żeby MC pojawił się na kilku imprezach.... i zlotach. Chciałbym także wziąć udział w Mistrzostwach Polski Pojazdów Zabytkowych.....

W planach jest też oprócz www.motors-creator.blogspot.com strona firmowa. Bloga nie porzucam bo z nim najbardziej jestem związany, żaden "fejsbuk" czy "nasza klasa" :) jakoś mnie nie rusza. Blog to moje dziecko i chciałbym żeby tak pozostało..... Większość tych co mnie zna i tych co to czyta, tak do mnie trafiło.....

Jako "profesjonalna" firma chciałbym nakręcić parę filmików....może kanał na Youtubie.... Na pewno chciałbym żeby każdy wyjeżdżający motocykl był "nakręcony".
Popracuję też nad jakością zdjęć..... telefon zastąpię aparatem.

Terminy.
Chciałbym żeby wjeżdżający motocykl, wyjeżdżał z warsztatu max. po 3 miesiącach. Chciałbym żeby każdego miesiąca wypuszczać jeden "GRUBY" projekt..... zobaczymy co z tego wyjdzie ...

.... na koniec roku zweryfikujemy....:)