Głowica silnika powoli
"przepoczwarza" się z brzydkiego kaczątka w całkiem ładnego łabędzia.
Jak pisałem już wcześniej uzupełniłem głowicę o brakujące żeberka i wstępnie ją wyszkiełkowałem. Zakupy części zbiegły się z mikołajkami i gdyby nie fakt że sam musiałem za nie zapłacić, byłbym gotów uwierzyć w istnienie Mikołaja. Głównymi częściami pozyskanymi do głowicy są nowe zawory z utwardzanymi trzonkami poprzez dogniatanie, chromowanie lub impulsowe azotowanie plazmowe. Znakomity współczesny wyrób.
Chcąc aby cała głowica dotrzymywała poziom jakości zaworów - zamówiłem nowe sprężyny zaworowe.
Ostatnie moje przemyślenia co do odbudowy "osiołka" kierują się w stronę funkcjonalności. Mottem staje się stwierdzenie że "funkcjonalność przede wszystkim". Piszę o tym dlatego że postanowiłem troszeczkę unowocześnić głowicę i przy okazji wymiany prowadnic zamontować współczesne uszczelniacze zaworowe. W oryginale głowica nie posiadała ich wcale. Zastosowanie uszczelniaczy ograniczy apetyt silnika na zużycie oleju. Myślę że nie jest to wielkie odstępstwo od oryginału i nawet ortodoksyjni kolekcjonerzy nie powinni mieć oto do mnie pretensji. Myślę że cieszenie się jazdą bez dolewania oleju do silnika powinno być wystarczającym powodem tej małej przeróbki. Uszczelniacze zastosowałem z silnika Mercedesa który posiada zawory o średnicy trzonków 9mm - dokładnie tyle samo co zawory w R35. Zastanawiałem się czy zastosowanie uszczelniaczy nie wpłynie negatywnie na żywotność silnika. Obawy moje wynikały z tego że kiedyś jednym z dodatków do paliwa był związek ołowiu który miał właściwości smarujące, współczesne paliwa go nie posiadają. Z tego powodu ograniczenie smarowania prowadnic i trzonków zaworów po zamontowaniu uszczelniaczy zostanie dodatkowo ograniczone. Wytłumaczyłem to sobie w prosty sposób. Prowadnice zostaną wymienione na współczesne - zawory współczesne - uszczelniacze jak we współczesnych silnikach - moim zdaniem nic nie powinno się stać. Dodatkowo brak dymienia na niebiesko z tłumika jest dodatkowym powodem do próżnej satysfakcji po remoncie silnika.
W
zasadzie głowica jest gotowa do wysłania do zakładu w KROTOSZYNIE.
Powstrzymałem się jeszcze od wysyłki ponieważ doszedłem do wniosku że został mi
do zregenerowania gwint w gnieździe magistrali olejowej. Mam w planie
zregenerowanie go wkręcając wkładkę Helicoil, w tym konkretnym przypadku
stosowaną do regeneracji gniazd świec żarowych z gwintem M8x1. Moim zdaniem
KONIECZNE jest wykonanie tego przed regeneracją głowicy ponieważ TYLKO teraz
jest możliwość całkowitego usunięcia wiórów z kanałów olejowych. Po wciśnięciu
tulejek dźwigni zaworowych całkowite usunięcie wiórów z kanału będzie niemożliwe..Jak pisałem już wcześniej uzupełniłem głowicę o brakujące żeberka i wstępnie ją wyszkiełkowałem. Zakupy części zbiegły się z mikołajkami i gdyby nie fakt że sam musiałem za nie zapłacić, byłbym gotów uwierzyć w istnienie Mikołaja. Głównymi częściami pozyskanymi do głowicy są nowe zawory z utwardzanymi trzonkami poprzez dogniatanie, chromowanie lub impulsowe azotowanie plazmowe. Znakomity współczesny wyrób.
Chcąc aby cała głowica dotrzymywała poziom jakości zaworów - zamówiłem nowe sprężyny zaworowe.
Ostatnie moje przemyślenia co do odbudowy "osiołka" kierują się w stronę funkcjonalności. Mottem staje się stwierdzenie że "funkcjonalność przede wszystkim". Piszę o tym dlatego że postanowiłem troszeczkę unowocześnić głowicę i przy okazji wymiany prowadnic zamontować współczesne uszczelniacze zaworowe. W oryginale głowica nie posiadała ich wcale. Zastosowanie uszczelniaczy ograniczy apetyt silnika na zużycie oleju. Myślę że nie jest to wielkie odstępstwo od oryginału i nawet ortodoksyjni kolekcjonerzy nie powinni mieć oto do mnie pretensji. Myślę że cieszenie się jazdą bez dolewania oleju do silnika powinno być wystarczającym powodem tej małej przeróbki. Uszczelniacze zastosowałem z silnika Mercedesa który posiada zawory o średnicy trzonków 9mm - dokładnie tyle samo co zawory w R35. Zastanawiałem się czy zastosowanie uszczelniaczy nie wpłynie negatywnie na żywotność silnika. Obawy moje wynikały z tego że kiedyś jednym z dodatków do paliwa był związek ołowiu który miał właściwości smarujące, współczesne paliwa go nie posiadają. Z tego powodu ograniczenie smarowania prowadnic i trzonków zaworów po zamontowaniu uszczelniaczy zostanie dodatkowo ograniczone. Wytłumaczyłem to sobie w prosty sposób. Prowadnice zostaną wymienione na współczesne - zawory współczesne - uszczelniacze jak we współczesnych silnikach - moim zdaniem nic nie powinno się stać. Dodatkowo brak dymienia na niebiesko z tłumika jest dodatkowym powodem do próżnej satysfakcji po remoncie silnika.
Stan wyjściowy
Wszystkie elementy układanki
Oryginalne zawory
Widać że zawór wydechowy zaczął się wypalać
- przyczyna uszkodzenia -
uboga mieszanka lub "podparty zawór"
Stare i nowe zawory
Szczegóły głowicy
Wyszkiełkowana głowica
Króciec gaźnika czeka na frezowanie powierzchni.
Widok na komorę spalania
Przymiarka nowych zaworów - przedsmak ostatecznego wyglądu
Widok na zawór "z boku"
Nowe zawory wymagają skrócenia trzonków - zabieg bardzo często stosowany
Witam można się dowiedzieć gdzie były kupowane zawory do osiołka?
OdpowiedzUsuń