czwartek, 18 lipca 2013

CZ - ciag dalszy

Dziś po raz pierwszy CZ ujrzała promienie słońca. Udało się znaleźć nowe przednie zawieszenie, zamontować je i można było motocykl wytoczyć "na podwórze". Efekty dotychczasowej pracy widać na fotkach.
























Koehler Escoffier - Magneto Morel

Pomimo regenerowania oryginalnego iskrownika postanowiłem zalicytować jeszcze jeden, jak to mówi mój znajomy - "do plecaka". Udało mi się wylicytować na Ebayu za 35Euro następne 25 "zjadła" przesyłka. Pomimo stosunkowo prostej budowy nowy iskrownik posłuży jako wzór do regeneracji oryginalnego iskrownika. Być może jeśli dwa będą sprawne jeden trafi na Ebay.fr. Dlaczego na ebay.fr? A komu w Polsce poza mną potrzebny byłby iskrownik MOREL?
PS. Pomimo takiego samego typu magneta G1, zauważam pewne różnice.
- oryginalny iskrownik regulowany jest na 4 śrubach - nowy tylko na 2
- w oryginalnym iskrowniku sprężyna powodowała większe opóźnienie zapłonu w nowym zwiększa wyprzedzenie zapłonu
- inna jest konstrukcja przerywacza zapłonu









niedziela, 14 lipca 2013

Klara Bagnowska

11.07.13 o 9.20 przyszła na świat nasza mała WIELKA córka - KLARA - radość wielka.


CZ 350 - ciąg dalszy

Uszkodzone lagi blokują postępy w pracach, gdyby były motor już by stał na własnych kołach.

Nowe amortyzatory i kilka części wypiaskowanych i pomalowanych lakierem proszkowym


Lakier proszkowy - strukturalny - element wyglada jakby był z "chropowatego plastiku"



Lubię jak nawet tam gdzie tego nie widać jest "ładnie"



Gdyby  nie lagi to może już by była gotowa.


niedziela, 7 lipca 2013

Nowy projekt - HYDROZAGADKA - kto odgadnie?

a warsztacie NOWY PROJEKT.
Trafił do mnie  trochę niechcący - ponad rok temu niechętnie zgodziłem się poskładać w całość motocykl. I nie odstraszył klienta ani długi termin, ani cena. Zrobiłem to niechętnie bo motocykl nie jest szczególnie wyjątkowy, ani jakoś nigdy mi się nie podobał. (Nawet jakiś czas temu na zaprzyjaźnionym złomie było 2 szt. kompletnych, z czego jeden po po 2 godzinach reanimacji pewnie by zapalił. Nie wzbudziły one mojego większego zainteresowania czego teraz trochę żałuję).
Ponieważ wyznaję zasadę że "słowo droższe od pieniędzy" nie mogłem się wycofać z obietnicy. Dłuuugo klient czekał na to by przywieźć motocykl do mojego warsztatu, potem dłuuugo jeszcze leżał u mnie na półkach. Ale wkońcu się doczekał żeby wyjąć go z folii, którą był owinięty po malowaniu.
Jakość powłok lakierniczych jest bardzo dobra, natomiast reszta mechanicznych części  była w kiepskim stanie. Na pewno nie nadawała się do założenia do nowo pomalowanych elementów. Gdy pierwszy raz zobaczyłem części w kartonach szczerze żałowałem tego że się zgodziłem. Inaczej wyobrażałem sobie stan części - wyobrażałem sobie że motocykl wystarczy tylko poskładać. Wyobraziłem sobie ilość pracy która bedzie mnie czekała zanim części osiągną stan porównywalny z jakością powłoki lakierniczej. Nie mogę przezwyciężyć wewnętrznej siły żeby to wszystko skręcić starą śrubą.
Podobnie jak w przypadku MZ Trophy wszystko zaczęło się niewinnie od jednej czynności - zdarzenia które miało wpływ na efekt końcowy. W przypadku MZ punktem zwrotnym który wpłynął na wygląd całości  było szkiełkowanie elementów.
W obecnym projekcie na pierwszy bój poszły koła (jeszcze na zewnątrz leżał głęboki śnieg). Pierwotny stan kół był taki że nawet taki ZŁOMIARZ jak ja nie pochylił bym się żeby je przygarnąć - czyli generalnie "syf". Bardzo dobre fabryczne wykonanie i jakość użytych części zaowocowały ponownie fabrycznym wyglądem. Wystarczyło szkiełkowanie bębnów, wymiana szprych na nowe, a jakość 30-letniego chromu jest taka że wystarczyło tylko polerowanie. Wszystko to dało nadspodziewanie dobry efekt - na tyle dobry że, nikt nie wierzy że obręcze nie były ponownie chromowane. Wygląd kół dopełniły nowe opony MITAS'a. Wszystko zostało zawinięte w folię "strecz" i czekało aż do teraz.
Następnie wszystkie cynkowane części zostały zdemontowane, wyczyszczone i oddane do ponownego cynkowania. Tej drobnicy nazbierał się niezły karton. Efekt po cynkowaniu wynagrodził czas mrówczej pracy poświęconej na przygotowania.
Z chwilą odbioru części można zacząć składać wszystko w całość. Co też z wielką ochotą czynię. Każda przykręcona część dodaje blasku i przybliża projekt do fabrycznego wyglądu. Niestety jakość zdjęć robionych telefonem nie oddaje rzeczywistego efektu. Zapraszam na oględziny "na żywo".
Na koniec tytułowa HYDROZAGADKA - kto odgadnie co to za motocykl jest przedmiotem nowego projektu? Odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzach lub na maila motors-creator@wp.pl. Nagrody gwarantowane :)  Pozdrawiam K.B

Jedna ze skrzynek z częściami


Reszta kartonów czeka na półkach

Trochę cynkowanych części








Szparunki ręczne








Podpowiedź na Hydrozagadkę